sobota, 28 października 2017
piątek, 20 października 2017
Za zdrowie trzeba płacić .... pieniędzmi
Przyzwyczajenie, że opieka zdrowotne jest darmowa to największe oszustwo społeczne, które w dodatku udało się skutecznie upowszechnić. Za zdrowie trzeba płacić i tylko wtedy ma ono swoją wymierną wartość. Płacenie mizernej składki zdrowotnej w żadnej mierze nie jest ekwiwalentem domaganie się bezpłatnego leczenia. Zatem pojawia się pytanie, jak to się stało, że jednak obywatel w dobie kapitalizmu domaga się leczenia za darmo, a za wszystko inne gotowy jest płacić, i to słono ? Otóż, wmówiono ludziom, że choroby to przypadek losowy, który może spotkać każdego, dlatego wszyscy ludzie powinni się zrzucać na wspólne dobro jakim jest zdrowie ogółu. To oczywiście socjalistyczne utopie i to w dodatku nieprawdziwe. Kto mądrzejszy i jeszcze jest w stanie czytać ze zrozumieniem wie, że oprócz predyspozycji genetycznych, które wydają się odgrywać coraz mniejszą rolę, najważniejszy jest styl życia i nawyki prozdrowotne. Bo na przykład dlaczego ktoś kto całe życie pali i pije, czyli zwiększa ryzyko utraty zdrowia ma dostać tyle samo co ktoś kto te ryzyko minimalizuje. A no dlatego, że tak mówi marksistowska ideologia, czyli ostatnia wyspa socjalizmu w kapitaliźmie. Wszyscy są zgodni, że aby mieć DOBRE auto, telefon, dom etc. to trzeba za to zapłacić sporo, ale za to leczenie ma być za darmo, czyli jakie ? Nie ma wątpliwości, że opieka zdrowotna ma być dobra, tylko wmówiono ludziom, że nie trzeba za to płacić. Więc elektorat chętnie wyda kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy na samochód i to często na kredyt, ale za zdrowie płacić już nie chce, bo nie musi. Dlatego dostaje byle co i co dziwniejsze to byle co ceni bo jest za DARMO.
Dlaczego ta najważniejsza wartość jaką jest zdrowie wyceniana jest tak nisko ? Dlaczego nikt nie pyta - płacę i wymagam ? Pewnie dlatego, że nie płacę, więc zgadzam się na bylejakość. Jest to obecnie wielki problem społeczeństw rozwiniętych z nadopiekuńczą pomocą społeczną państwa. Pamiętając, że większość społeczeństwa to leniwe i śpiące jednostki, przez niektórych nazywane, może zbyt ostro, karaluchami wszystkojedzącymi, nie należy spodziewać się rozsądnych wyborów, tylko podążanie za instynktem biologicznym na poziomie pierwszych pięter piramidy Maslowa. Taka jednostka ceni tylko to za co płaci, dlatego zdrowia nie ceni, bo jest za darmo. Więc przeciętny obywatel żre, pali i pije ile dusza zapragnie, a potem i tak będzie leczony za darmo.
Dzisiaj strajkują rezydenci - a to obywatele powinni być na ulicach, aby walczyć o swoje zdrowie, o jakość leczenia. Dlaczego nie ma ludzi na ulicach z tabliczka 6,8%? Bo są zadowoleni i akceptują tę szczodrą opiekę zdrowotną. A lekarz i tak zawsze był wrogiem ploretariatu, jedni chcieli wsadzić lekarzy w kamasze, inni wyzywali od złodziei, ale koniec końców, gdy każdy z tych jajogłowych polityków staje oko w oko z lekarzem, to wtedy odwagi brak.
Warto również zwrócić uwagę na zjawisko odwróconej piramidy społecznej, gdzie wierzchołek, czyli elity zostały przesunięte na sam dół, a władzę dzierżą proste masy - podstawa piramidy. Jest to niebezpieczny trend prowadzący do zachwiania bezpieczeństwa struktury społecznej i stworzenia prostej, prymitywnej masy organicznej.
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
Efekt Lucyfera
„Dopiero przekuta na chroniczny strach,
władza staje się doskonała"
Eric Hoffer: "Żarliwość umysłu”
„Moc tworzenia „Wroga”
"Możni
z reguły nie wykonują sami najbrudniejszej roboty, podobnie jak mafia
zostawia „spuszczanie łomotu” swoim sługusom. Systemy tworzą hierarchie
dominacji, w których wpływy i komunikacja przebiegają z góry na
dół – rzadko z dołu do góry. Jeżeli elita władzy chce zniszczyć wrogą
nację, wykorzystuje ekspertów od propagandy do stworzenia programów nienawiści.
Czegóż takiego potrzebują obywatele jednego społeczeństwa, by tak bardzo
znienawidzić obywateli drugiego, by chcieć ich odseparować, dręczyć, a nawet
zabić? Potrzebna jest do tego „nienawistna wyobraźnia”, psychologiczna
konstrukcja, która za pomocą propagandy zostaje zagnieżdżona głęboko
w umysłach ludzi, przemieniając innych we „Wroga”. Taki obraz stanowi dla
żołnierza najpotężniejszy motyw działania, ładując jego karabin amunicją
nienawiści i strachu. Obraz odrażającego wroga, będącego zagrożeniem dla
dobrobytu jednostek oraz bezpieczeństwa narodowego, powoduje, że matki
i ojcowie wysyłają synów na wojnę, oraz pozwala rządom tak przestawiać
priorytety, by przekuwać lemiesze w miecze zniszczenia.
To wszystko dokonuje się za pomocą słów i obrazów. Można tu nieco zmodyfikować stare porzekadło: kamienie i kije mogą połamać Ci kości, ale wyzwiska nierzadko mogą Cię zabić. Proces rozpoczyna się od stworzenia stereotypowego obrazu innego człowieka, jego zdehumanizowanego postrzegania jako bezwartościowego, ale zarazem wszechpotężnego Obcego, istoty demonicznej, abstrakcyjnego potwora, jako fundamentalnego zagrożenia dla czczonych przez nas wartości i przekonań. W obliczu rozpętanego publicznie strachu oraz zbliżającego się zagrożenia ze strony wroga, rozsądni ludzie postępują irracjonalnie, osoby niezależne działają w sposób bezmyślnie konformistyczny, a pacyfiści postępują jak wojownicy. Dramatyczne obrazy przedstawiające wroga na plakatach, w telewizji, na okładkach czasopism, w filmach i w Internecie odbijają się w zakamarkach układu limbicznego, prymitywnego mózgu wyposażonego w potężne emocje w postaci strachu i znajdującego się na ścieżce wojennej, a także odsłania siły transformujące, oddziaływujące za pomocą tych „obrazów wroga”na ludzką psychikę. Usprawiedliwienia chęci zniszczenia tych zagrożeń są w rzeczywistości rodzajem refleksji, propozycją wyjaśnienia przeznaczonego do oficjalnego protokołu, lecz nie nadającego się do krytycznej analizy szkód, jakie mają być lub mogą być wyrządzone.
Z najbardziej ekstremalnym wydaniem oddziaływania tej wrogiej wyobraźni mamy oczywiście do czynienia wtedy, gdy prowadzi ona do ludobójstwa, równoznacznego z dążeniem jednych ludzi do eliminacji wszystkich tych, którzy zostali zdefiniowani jako ich wrogowie. Znane są nam niektóre sposoby, wykorzystywane przez maszynę propagandową Hitlera, która przemieniła żydowskich sąsiadów, współpracowników, a nawet przyjaciół, w znienawidzonych wrogów państwa, zasługujących na „ostateczne rozwiązanie”. Ten proces przeniknął do podręczników szkół podstawowych za pomocą obrazów i tekstów, które przedstawiały wszystkich Żydów jako zasługujących na pogardę i niewartych ludzkiego współczucia. W tym miejscu chciałbym pokrótce rozważyć przykład z niedawnej historii, kiedy to próba ludobójstwa w połączeniu z gwałtami posłużyły jako oręż przeciwko człowieczeństwu. Następnie pokażę, jak jeden z aspektów tego skomplikowanego procesu psychologicznego – czynnik dehumanizacji, może być analizowany w kontrolowanych eksperymentach, w których dla potrzeb analizy systemowej wyodrębnia się jego najistotniejsze elementy (...)”
To wszystko dokonuje się za pomocą słów i obrazów. Można tu nieco zmodyfikować stare porzekadło: kamienie i kije mogą połamać Ci kości, ale wyzwiska nierzadko mogą Cię zabić. Proces rozpoczyna się od stworzenia stereotypowego obrazu innego człowieka, jego zdehumanizowanego postrzegania jako bezwartościowego, ale zarazem wszechpotężnego Obcego, istoty demonicznej, abstrakcyjnego potwora, jako fundamentalnego zagrożenia dla czczonych przez nas wartości i przekonań. W obliczu rozpętanego publicznie strachu oraz zbliżającego się zagrożenia ze strony wroga, rozsądni ludzie postępują irracjonalnie, osoby niezależne działają w sposób bezmyślnie konformistyczny, a pacyfiści postępują jak wojownicy. Dramatyczne obrazy przedstawiające wroga na plakatach, w telewizji, na okładkach czasopism, w filmach i w Internecie odbijają się w zakamarkach układu limbicznego, prymitywnego mózgu wyposażonego w potężne emocje w postaci strachu i znajdującego się na ścieżce wojennej, a także odsłania siły transformujące, oddziaływujące za pomocą tych „obrazów wroga”na ludzką psychikę. Usprawiedliwienia chęci zniszczenia tych zagrożeń są w rzeczywistości rodzajem refleksji, propozycją wyjaśnienia przeznaczonego do oficjalnego protokołu, lecz nie nadającego się do krytycznej analizy szkód, jakie mają być lub mogą być wyrządzone.
Z najbardziej ekstremalnym wydaniem oddziaływania tej wrogiej wyobraźni mamy oczywiście do czynienia wtedy, gdy prowadzi ona do ludobójstwa, równoznacznego z dążeniem jednych ludzi do eliminacji wszystkich tych, którzy zostali zdefiniowani jako ich wrogowie. Znane są nam niektóre sposoby, wykorzystywane przez maszynę propagandową Hitlera, która przemieniła żydowskich sąsiadów, współpracowników, a nawet przyjaciół, w znienawidzonych wrogów państwa, zasługujących na „ostateczne rozwiązanie”. Ten proces przeniknął do podręczników szkół podstawowych za pomocą obrazów i tekstów, które przedstawiały wszystkich Żydów jako zasługujących na pogardę i niewartych ludzkiego współczucia. W tym miejscu chciałbym pokrótce rozważyć przykład z niedawnej historii, kiedy to próba ludobójstwa w połączeniu z gwałtami posłużyły jako oręż przeciwko człowieczeństwu. Następnie pokażę, jak jeden z aspektów tego skomplikowanego procesu psychologicznego – czynnik dehumanizacji, może być analizowany w kontrolowanych eksperymentach, w których dla potrzeb analizy systemowej wyodrębnia się jego najistotniejsze elementy (...)”
Wpis z książki: Philip Zimbardo. „Efekt Lucyfera”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
